Jak się bezpiecznie opalać?

lek. Kasia Woźniak - -

Dermatologia, Lifestyle, Medycyna, Onkologia

Opalenizna w tubce

Samoopalacze imitują powstanie opalenizny, ale technicznie rzecz biorąc nie mają z nią nic wspólnego. Nie prowadzą do powstania melaniny, która nadaje skórze ciemniejszy odcień pod wpływem działania promieniowania UV, a działają poprzez reakcję chemiczną.

Jak narazie istnieje tylko jeden składnik zawarty w kosmetykach odpowiedzialny za nadanie skórze ciemniejszej barwy – dihydroksyaceton czyli DHA (przynajmniej do takich informacji udało mi się dotrzeć, jeśli się mylę poprawcie mnie). Jest on zawarty we wszystkich kosmetykach mających nadać skórze ciemniejszy odcień, czyli w samoopalaczach, balsamach brązujących (róznią się one tym, że zawierają dodatkowo składniki nawilżające skórę, bo DHA może ją wysuszać), chusteczkach samoopalających, a także to on jest odpowiedzialny za nadanie skórze koloru podczas opalania natryskowego. Jednym słowem te wszystkie sposoby to tak naprawdę to samo. Wszystkie są oparte na działaniu tego samego związku chemicznego.

Zabarwienie skóry pod wpływem różnego typu produktów z DHA jest skutkiem ubocznym reakcji chemicznej pomiędzy tym związkiem, a aminokwasami zawartymi w warstwie rogowej naskórka.

Zgodnie z aktualną wiedzą dihydroksyaceton jest bezpieczny, bo oddziaływuje tylko w zewnętrznej warstwie naskórka i nie wnika głębiej. Jednak jak to w medycynie bywa niewiadomo co przyniesie przyszłość i czy za kilkadziesiąt lat naukowcy nie odkryją jego działań ubocznych. Zdarzają się też reakcje alergiczne na dihydroksyaceton, więc nie jest to sposób bezpieczny dla wszystkich.

Ważne jest to, że posiadanie takiej sztucznie wywołanej przez DHA opalenizny w żaden sposób nie zabezpiecza przez promieniowaniem słonecznym i tak samo musimy pamiętać o smarowaniu się kremami z filtrem przez wyjściem na słońce.

Istnieje też coś takiego jak balsamy przyśpieszające opalanie jednak już sama nazwa wskazuje, że zdrowy sposób to nie jest, bo wymaga opalania na słońcu lub w solarium, czyli uszkadzania skóry.

 

Makijaż imitujący opaleniznę

Tak, dobrze czytacie, opalona skóra jest tak niezwykle pożądaną cechą, że jest też masa sposobów na pomalowanie jej tylko na chwilę, czyli do pierwszego mycia. Istnieją kosmetyki przeznaczone do namalowania opalenizny na twarzy oraz na całym ciele np. rajstopy w sprayu lub zmywalne bronzery do ciała. Jednak ze względu na to, że jest to tylko chwilowy make-up, a nie długotrwała opalenizna, nie będę się nimi w tym artykule zajmować. Chciałam Wam tylko pokazać, że możliwość pomalowania ciała na jedno “wyjście” istnieje  i jeśli mamy jakąś uroczystość na której nie chcemy zrezygnować z ciemniejszej skóry, to wcale nie musimy się opalać na słońcu, a możemy się na to wielkie wyjście po prostu pomalować (nie tylko tradycyjnie zrobić “oko”, a pomalować się włącznie z nogami).

 

Marchewka

Jedzenie marchwi lub picie soku marchewkowego wydaje się być zdrowym, domowym sposobem na nieco ciemniejszą skórę. Marchew zawiera beta-karoten, którego działaniem niepożądanym (w tym wypadku pożądanym) jest przejściowe zabarwienie skóry na nieco żółty odcień. Jednak nasza dieta musi być zróżnicowana i jak najbardziej warto, żeby zawierała marchew, ale nie może to być jej główny składnik.

Kiedyś uważano też, że jedzenie marchwi, a dokładnie beta-karotenu, spowalnia starzenie się skóry, ale badania tego nie potwierdziły. Potwierdziły natomiast, że spożywanie dużej ilości karotenoidów (luteiny i zeaksantyny, ß- kryptoksantyny, α-karotenu i ß-karotenu) zmniejsza ryzyko wystąpienia zaawansowanej postaci AMD, czyli choroby oczu zwanej zwyrodnieniem plamki związanym z wiekiem.

 

Suplementy diety na opalanie się

Najlepszy rodzaj takiego suplementu opisałam powyżej (patrz: marchewka), bo składnikiem suplementów w tabletkach jest głównie beta-karoten, czyli to samo co znajdziemy w marchwi, ale za niższą cenę.

Na takich suplementach często napisane jest, że jest to środek polecany osobom, które chcą się zdrowo opalać. Nie jest to prawda, bo opalanie to uszkadzanie skóry i nawet po najdroższych tabletkach nie będzie zdrowe.

 

Mam nadzieję, że udało mi się tym wpisem trochę rozjaśnić temat opalenizny.

Podsumowując, opalanie nie jest zdrowe, a 15 minut dziennie wystarczy, by wyprodukować niezbędną ilość witaminy D. Opalanie się po posmarowaniu kremem z filtrem, też nie jest w porządku. Kremy z filtrem służą temu, by móc więcej czasu spędzić na plaży czy chodzić po górach, ale nie po to, by leżeć na słońcu “plackiem”. Kiedy tylko mamy taką możliwość powinniśmy chować się w cieniu. Jeśli nie wyobrażamy sobie lata bez opalonych nóg, to aktualnie dobrą opcją wydają się kosmetyki tzw. samoopalające, ale o wiele lepsze i zdrowsze będzie zaakceptowanie swojego naturalnego koloru skóry.

 

Artykuły i badania naukowe z których czerpałam informacje:

 

1 2

lek. Kasia Woźniak

Lekarz i młoda mama dwóch chłopców. Ciągle w biegu i z kubkiem kawy w ręce, szukająca życiowej równowagi pomiędzy tym co ważne i ważniejsze.

Poprzedni wpisUczulenie na jad owadów - jak to ugryźć?
Następny wpisSzczepionka na raka