Czy z Parkinsonem można studiować?

Kasia - -

Medycyna, Motywacja, Studia

Studiowanie na kierunku lekarskim wiąże się z dużą ilością materiału do przyswojenia, a czasu na to jest zawsze za mało. Nie czuję się w dziedzinie nauki ekspertem, ale wypracowałam sobie kilka sztuczek, które ułatwiają mi uczenie się. Kiedyś miałam duży problem, żeby się zmobilizować i wiele rzeczy mi przeszkadzało w skupieniu uwagi, ale od kiedy mam duży deficyt czasu, czyli od pierwszego porodu, udaje mi się go lepiej organizować i wykorzystywać.

Słyszeliście kiedyś o prawie Parkinsona? Nie ma to nic wspólnego z chorobą Parkinsona. Polega to na tym, że praca rozszerza się na cały czas jakim dysponujemy. Czy mamy go więcej czy mniej praca bądź nauka, zawsze zajmie nam cały nasz dostępny czas. Brzmi znajomo? Mając mniej czasu pominiemy drobiazgi, skupiając się na najważniejszym. Ponad to będziemy bardziej zmobilizowani i rzadziej będziemy się rozpraszać. Krótkie terminy wspierają naszą koncentrację. Staram się z tego korzystać ucząc się do egzaminów, dzielę materiał na partie i na każdą z nich wyznaczam sobie czas, który pozornie jest za krótki.

Istnieje jeszcze zasada Pareto. Dotyczy ona bardzo wielu dziedzin życia ale również nauki. 20% pracy to 80% efektu. Nie namawiam tu, żeby się nie uczyć! Namawiam by rozsądnie wybierać to co jest w tej nauce ważne. Nie jest to łatwe, ale wykorzystanie presji czasu, czyli prawa Parkinsona zmusza do tego wyboru.

Teraz pora na kilka moich odwiecznych problemów w nauce i ich praktyczne rozwiązania.

Gdy tylko zaczynam się uczyć robię się głodna

Nigdy, ale to przenigdy nie siadam do książek z pustym żołądkiem. Burczenie w brzuchu skutecznie psuje naukową atmosferę. Źle jest też się przejeść, bo jest się wtedy ospałym, ale lekka sałatka, orzechy, owoce lub coś słodkiego sprawdza się idealnie. Ja zwykle dodaje do tego również filiżankę kawy, ale sok lub herbata też byłyby mile widziane.

Co chwilę patrzę na telefon

Zdecydowanie tak mam, więc odkładam go od siebie jak najdalej,  a najlepiej zostawiam w drugim pokoju lub oddaję go mężowi, który w czasie mojej nauki zajmuje się dziećmi. Zostawienie komuś telefonu w takim depozycie mobilizuje, bo przecież nie przyznasz się, że znów chciałeś zajrzeć do internetu zamiast się uczyć.

Nie wiem co jest ważne

Zwykle mam tak dużo do nauczenia się, że ciężko jest przeczytać to jeden raz, a co dopiero zapamiętać. Jak wybrać co jest ważne, a co nie? To trudne, więc zwykle zaczynam od przejrzenia egzaminów i testów z ubiegłych lat. Wiadomo, że padają w nich najczęściej pytania dotyczące najważniejszych zagadnień i po przerobieniu kilku takich testów już wiem od czego należy zacząć naukę i na co zwracać uwagę. Podczas robienia egzaminów wypisuje w punktach zagadnienia, które się powtarzają, aby nic mi nie umknęło, a następnie skrupulatnie wyszukuję je w podręcznikach.

Może najpierw posprzątam mieszkanie

O tak, prokrastynacja! Nigdy nie sprząta i nie gotuje się tak dobrze jak wtedy, gdy wypadałoby się pouczyć. Niestety, takie odwlekanie tylko pogarsza sytuację, więc trzeba się z tego otrząsnąć i po prostu zacząć, a potem już jakoś pójdzie. Wolno posprzątać tylko jedno miejsce. To miejsce to…

Czyste biurko

Gdy już zaczynasz się uczyć, to ważne, żeby tuż obok Ciebie nie leżały rzeczy, które z łatwością Cię rozproszą: gazety, nowa książka, laptop czy lakier do paznokci. Gdy masz je w pobliżu istnieją duże szanse, że po nie sięgniesz. Jak mówią: co z oczu to z serca.

Kary i nagrody

Mam to szczęście, że zwykle to czego muszę się uczyć mnie interesuje, przez to problem z mobilizacją jest zdecydowanie mniejszy, ale i tak istnieje. Wizualizuję sobie wtedy najlepszą i najgorszą możliwość. Co będzie gdy się nie nauczę? Najprawdopodobniej nie zdam i czeka mnie poprawka, a więc kolejne tygodnie z podręcznikami. Co będzie gdy się nauczę? Będę mogła spędzić kilka wolnych dni z dziećmi, pójść na spacer i na zakupy… Tak… nowe buty byłyby wspaniałą nagrodą.

Jeśli spodobał Ci się mój wpis i chcesz dostawać powiadomienia o kolejnych, kliknij

żeby obserwować mnie na Facebooku.

Kasia

Kasia

Młoda mama dwóch chłopców i studentka szóstego roku medycyny. Ciągle w biegu i z kubkiem kawy w ręce, szukająca życiowej równowagi pomiędzy tym co ważne i ważniejsze.

Poprzedni wpisZawieszone życie
Następny wpisUratuj dziecko
  • Magdalena

    Jakbym czytała o sobie! 😀

    • Mama i stetoskop

      🙂

  • Jestem ciekawa jak to wyglądało z noworodkiem. Mam nadzieję, że skrobniesz coś takiego 🙂

    • Mama i stetoskop

      Z noworodkiem to jest najlepiej, karmisz i się uczysz 😊 ale czym starsze tym trudniej 😜

  • Olenka

    Czy Parkinson za to prawo dostał Nobla? 😉 Wreszcie ktoś nazwał to co mi towarzyszy. Ale to prawda – ja godzę od zawsze szkołę ze szkołą muzyczną i wszyscy mówią:
    – gdybyś nie miała skrzypiec, byłoby Ci o wiele łatwiej!
    Wcale nie 😂 Czas, który teraz poświęcam na skrzypce poświęciłabym na bezcelowe kręcenie się po domu, a nauka i tak odkładałabym na później..

    Dzięki za ten wpis, jest bardzo pomocny, medycyna i małe dzieci to musi być znakomity egzamin z organizacji czasu 😉

    • Mama i stetoskop

      Cieszę się, że się podoba 😉

  • TheJoanneczka

    Ile mniej więcej godzin dziennie spędzasz w domu na nauce? Mam na myśli normalny tydzień w ciągu roku. Pozdrawiam 🙂

    • Mama i stetoskop

      To naprawdę bardzo różnie 😊 czasami wcale, a czasami cały dzień

  • Katarzyna Bryk

    Skąd ja to znam… tysiąc pomysłów co zrobić aby nie zrobić tego co trzeba 🙂

  • Katarzyna Bryk

    Świetny blog- dla mnie MEGA motywujący…. dziękuję 🙂

  • Pingback: Prosta sztuczka, która ratuje mnie w kryzysowych sytuacjach – Mama i stetoskop()

  • Rose

    Rozbawił mnie ten post 🙂 Ileż w nim prawdy…kończę studia magisterskie w Londynie i pod każdym punktem podpisuję się w 100% 🙂 Twój post powinien być pokazywany na początku roku akademickiego 🙂

  • Pingback: Jeden sposób, dzięki któremu na wszystko mam czas – Mama i stetoskop()

  • Właśnie uczę się do jutrzejszego egzaminu i korzystając z metody pomodoro zrobiłam sobie 10-minutową przerwę 🙂 Podobnie jak ty nigdy nie mam takiej ochoty na sprzątanie i gotowanie jak wtedy, gdy powinnam się uczyć. Choć nie lubię zostawiać nic na ostatnią chwilę, to jednak na dzień przed egzaminem uczę się najefektywniej – mój mózg wtedy wie, że żarty się skończyły i czas zacząć pracować na najwyższych obrotach.