Moja rozmowa z mamą ginekolog – cała prawda o pracy lekarza

Kasia - -

Lifestyle, Medycyna, Studia

Odkąd skończyłam 15 lat marzyłam o byciu lekarzem. Wychowując się na Dr. Quinn i na Dr House, nie mogłam się doczekać, aż skończę studia i będę mogła zacząć leczyć. Byłam przekonana, że praca lekarza, to wspaniałe zajęcie. Pomaganie innym, wdzięczność pacjentów, dobre zarobki, nieograniczone możliwości rozwijania się, a w dodatku tyle różnych specjalizacji do wyboru.

Idąc na studia medyczne nie wiedziałam tak naprawdę jak będą one wyglądały, a tym bardziej nie wiedziałam jaka jest praca lekarza. Każdy kolejny rok studiów daje mi coraz szerszą perspektywę, jednak wiem, że dopóki sama nie zacznę praktykować i nie poznam na własnej skórze jak wszystko wygląda, to mogę jedynie pytać innych lekarzy, o to jak jest naprawdę. Właśnie dlatego napisałam do Nicole Sochacki-Wójcickiej, która jest mamą i lekarzem ginekologiem (z pewnością znacie ją z Instagrama lub Facebooka jako mamaginekolog). Nicole obiecała rozwiać moje wątpliwości dotyczące naszego wspólnego zawodu.

Jedną z rzeczy, która przywiodła mnie na studia medyczne, była chęć pomocy innym. Bardzo chciałam pracować z ludźmi i dla ludzi. Wyobrażałam sobie, że pacjenci zawsze są przyjaźni i uśmiechnięci. Dziękują za wszystkie porady i pomoc, a w dodatku szanują lekarzy, wiedząc jak długą i trudną drogę trzeba przejść, aby zostać specjalistą. Jak jest z tą wdzięcznością pacjentów? Czy zawód lekarza jest jeszcze szanowany w społeczeństwie?

Droga Kasiu, poruszyłaś tu kilka pytań. Wydaje mi się, że zawód lekarza jest bardzo szanowany w społeczeństwie. Jednak to czy dany lekarz będzie szanowany przez pacjentów w bardzo dużej mierze zależy już od niego samego. Często się o tym mówi, że społeczeństwo staje się roszczeniowe – że ludzie uważają, że dobra opieka medyczna im się należy. Jest w tym dużo racji, ale tak samo jak każdemu się należy odpowiednia opieka medyczna, tak samo każdemu człowiekowi należy się szacunek. A z tym niestety bywa gorzej. Z mojej perspektywy 95% pacjentów jest bardzo miłych i sprawiają, że praca lekarza to prawdziwa przyjemność i satysfakcja. Istnieje niestety pewien odsetek osób, które z niezrozumiałych dla mnie względów potrafią być po prostu – nie używając brzydszych słów – „nie miłe”.Teraz już mniej, ale na początku mojej pracy dużo pacjentów oceniało mnie przez pryzmat wyglądu. Mimo, że mam już prawie 34 lata, a pracę jako lekarz zaczęłam mając 28 lat, to bardzo często słyszałam komentarze zdziwienia: „ale Pani młodo wygląda, kiedy Pani skończyła studia?”. Może to będzie generalizowanie, ale myślę, że w wielu sytuacjach mężczyźni i to na dodatek starzej wyglądający mają łatwiej w tym zawodzie. Mam kolegę, który jest dokładnie w moim wieku, ma już kilka siwych włosów i czasami jak pacjentka bardzo podważa mój, nazwijmy to, autorytet, to zdarzyło mi się go zawołać „na konsultację” – pacjentka była zachwycona, ja mniej, ale niestety nie jest to jednostkowa sytuacja.

Z drugiej strony nie lubię generalizowania, że pacjenci są niemili dla lekarzy i „że kiedyś to było inaczej” – szczerze, nie wiem jak było kiedyś, ale teraz też nie jest źle. Jedną kontrowersyjną kwestię chce jednak poruszyć. Zauważyłam, że zasadniczo pacjenci prywatni, czyli tacy którzy płacą za wizytę są jakby lepiej nastawieni do lekarza niż pacjenci w poradniach NFZ. A uwierz mi, że ja jestem identyczna do obu grup. Nie mówię, że każdy lekarz tak ma, ale ja niestety kilka takich przykładów z życia mam. Chciałabym dodać, że nie jest to tylko problem w Polsce. Pierwsze dwa lata mojej pracy pracowałam w Londynie – tam było identycznie.

Jednym z moich dylematów jest wybór specjalizacji. Może podpowiesz mi czym się kierować? Czy są lepsze i gorsze specjalizacje? Dlaczego, na niektóre specjalizacje praktycznie nie można się dostać, pomimo, że kolejki do lekarzy z tych dziedzin ciągną się w nieskończoność?

Wybierając specjalizację powinnaś moim zdaniem kierować się tylko i wyłącznie tym co ciebie interesuje i co chcesz robić. Dopiero jak praca będzie ci sprawiać przyjemność, będziesz dobrym lekarzem, w moim mniemaniu. Zdarzają się osoby, które przy wyborze specjalizacji sugerują się zarobkami – za najbardziej dochodowe uchodzą (teoretycznie): ortopedia, dermatologia, okulistyka, ginekologia czy radiologia. Za najmniej dochodowe: pediatria, choroby wewnętrzne. Sugerowanie się tym uważam za duży błąd. Ponieważ lekarz, który wybiera daną specjalizację dla domniemanych dochodów raczej nie będzie z tego wyboru zadowolony, a z drugiej strony zadowolony lekarz, nawet w teoretycznie mniej dochodowej specjalizacji, będzie miał dużo więcej pacjentów i zatem możliwości zarobkowych.

Myślę, że zawód lekarza daje bardzo dużo możliwości rozwoju. Można pracować nad nowymi metodami leczenia i diagnostyki. Badać choroby o których wciąż niewiele wiemy. Przez to, że medycyna jest tak rozległą dziedziną, oferuje wiele dróg, którymi można pójść. Można prowadzić badania naukowe i napisać pracę doktorską, można pracować na uniwersytecie i szkolić nowych lekarzy, można pracować w szpitalu, w przychodni i w prywatnych gabinetach lekarskich. Możliwości jest tak dużo, że nie sposób wszystkie wymienić. Pomaganie innym przynosi też wiele satysfakcji. Myślę, że każdy lekarz widzi, że to co robi ma sens i jeśli tylko chce, może pomóc tysiącom osób. Czy praca jako lekarz naprawdę daje tyle możliwości, a w dodatku uskrzydla i daje motywację do działania?

Zdecydowanie tak, jeżeli tylko chcemy, to medycyna daje nam naprawdę dużo możliwości różnorodnej pracy i rozwoju. Ja na przykład pracuje w szpitalu na oddziale, jest to szpital uniwersytecki więc uczę też studentów, dodatkowo piszę doktorat no i… popołudniami pracuje prywatnie w przychodniach. Staram się na bieżąco również pisać prace naukowe, robię badania w tym kierunku na co dzień. Nie mogę powiedzieć, żebym pod względem rozwoju jako lekarz, przy chęci rozszerzenia moje wiedzy, kiedykolwiek napotkała na jakiś przeciwności losu i brak pomocy. Jedyne co było trudne to otworzenie specjalizacji. Nie udało mi się za pierwszym podejściem i dopiero po pół roku pracy dostałam oficjalnie miejsce specjalizacyjne. Co więcej, przez 2 lata moja specjalizacja była na „umowę cywilno-prawną”, czyli potocznie zwany wolontariat. Nie będę narzekać, bo miałam zarobki z innych źródeł – studia doktoranckie i prywatna praca w przychodni, jednak rozumiem, że wiele osób może czuć się zawiedziona i sfrustrowana, że w polskich warunkach, praca „w jednym miejscu”, czyli np. w szpitalu na rezydenturze, jest zazwyczaj niewystarczająca na pokrycie kosztów życia.

Jak w każdej pracy, ważne jest też wynagrodzenie. Wiele osób uważa lekarzy za materialistów i zarzuca im, że idą na studia lekarskie tylko po to, żeby potem dużo zarabiać. Czy naprawdę medyczna droga do wysokich zarobków jest taka łatwa i czy lekarze pracują tylko dla pieniędzy?

Ostatnio, w mediach, głośno jest o tym, że lekarze są przepracowani. Wielu z nich pracuje w kilku miejscach, każdego dnia przemieszczając się pomiędzy szpitalem, przychodnią i prywatnymi gabinetami. Lekarze pracują od rana do wieczora, a potem często jeszcze dyżurują w nocy, nawet podczas weekendów i świąt. Czy to prawda? Jeśli tak, to dlaczego lekarze pracują, aż tak dużo?

Czym więcej lekarz pracuje, tym więcej zarabia. Pracy dla lekarzy nie brakuje, dlatego wiele osób popada w wir pracy w pogoni za pieniędzmi – aby móc się uniezależnić od rodziców, aby móc utrzymać rodzinę. To wszystko jest zrozumiałe. Ale najważniejsze jest, aby utrzymać złoty środek i się jednak nie przemęczać, bo trzeźwość umysłu i wypoczynek w pracy lekarza ma znaczenie priorytetowe. Problem polega na tym, że w szpitalu lekarze zazwyczaj nie zarabiają wiele – standardowe wynagrodzenie rezydenta w szpitalu to mniej więcej 2300 zł „na rękę” (wybacz nigdy nie wiem co to netto co to brutto) – moja mama kiedyś obliczyła, że pracuję za 5 zł na godzinę. O tak niskie stawki naprawdę ciężko w innym zawodzie. Za to stawki za pracę dodatkową są już zupełnie inne. Praca w przychodni nawet jako lekarz pierwszego kontaktu to zarobki rzędu 50-60 zł na godzinę. Jeżeli pracujemy na zasadzie prowizji od pacjenta – to lekarz dostaje 40-50%. Dochodowe są też dyżury – jest to również około 30 do nawet 100 zł za godzinę. Czym większe lekarz ma doświadczenie w zawodzie, tym większe szanse na dobrze płatną pracę – ta zasada wydaje mi się akurat bardzo logiczna. Młody lekarz, aby zarobić więcej musi poświęcić więcej czasu niż lekarz po specjalizacji.

Nicole, skoro zawód lekarz jest taki absorbujący, to jak pogodzić go z życiem rodzinnym? Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę i mieć dla niej czas. Nie chcę rezygnować z tych marzeń, ale czy bycie zarówno żoną, mamą, jak i dobrym lekarzem, zaangażowanym w swoją pracę, jest w ogóle możliwe?

Jest możliwe, ale wymaga wiele wyrzeczenia i pogodzenia się z tym, że lekarz (lekarka), który poświęca dużo czasu w celach zarobkowych będzie miał mniej czasu dla rodziny lub na odwrót – ta osoba która poświęci czas dla rodziny, będzie mniej zarabiać. Ja podjęłam decyzję i od czasu porodu pracuję o połowę mniej. Każdy ma swoje priorytety, nie mi oceniać. Niestety nie da się mieć dużo czasu i dużo zarabiać – przynajmniej nie w pracy lekarza.

Dziękuję, że zechciałaś rozwiać moje wątpliwości i że wspólnie mogłyśmy skonfrontować wyobrażenia studenta medycyny z doświadczeniami lekarza. Praca lekarza jest bez wątpienia bardzo odpowiedzialna, a bycie prawdziwym lekarzem wymaga wielu lat ciężkiej nauki, pracy i zdobywania doświadczenia. Myślę, że obok tego, dobry lekarz, musi być też po prostu dobrym człowiekiem.

Mam nadzieję, że znaleźliście tu wiele ciekawych informacji. Koniecznie napiszcie jakie były wasze wyobrażenia na temat zawodu lekarza i czy pokryły się z tym co opisałyśmy w tekście.

Jeśli spodobał Ci się mój wpis i chcesz dostawać powiadomienia o kolejnych, kliknij

żeby obserwować mnie na Facebooku.

Kasia

Kasia

Młoda mama dwóch chłopców i studentka szóstego roku medycyny. Ciągle w biegu i z kubkiem kawy w ręce, szukająca życiowej równowagi pomiędzy tym co ważne i ważniejsze.

Poprzedni wpisOpowieść o niejedzeniu
Następny wpisNajgorszy skutek szczepionek
  • Świetnie czyta się Waszą rozmowę 🙂
    Myślę, że wyobrażenia kontra rzeczywistość dotyczą nie tylko lekarzy.
    Jako położna mogę powiedzieć, że można mieć praktyki na studiach i dużo nauczyć. Natomiast dopiero dyżury, na których jesteśmy pracownikami dają nam bardzo dużo wiedzy i pokazują jak to jest na prawdę. Mamy iks czasu i tonę obowiązków. 🙂
    Podobnie jak lekarze, żeby mówić o większych zarobkach trzeba pracować w kilku miejscach.
    Mam nadzieję, że ta kwestia z czasem się zmieni w Polsce.

    • xjc

      Zarobki każdej z grup zawodów medycznych powinny być bardziej adekwatne do poświęcenia i odpowiedzialności. Niedługo nie będzie miał kto się nami opiekować, bo pracy jest za dwóch, a pensja to 1/2 oczekiwań…

  • Ola lola

    Mega 🙂
    Ty i Mamaginekolog razem to cos pieknego. Swietnie sie Was czyta 🙂

  • afrodyta secret

    Jeśli mogę coś napisać o poszanowaniu lekarzy przez ludzi…też jestem po studiach i uważam, że każdemu szacunek się należy nie zależnie od zawodu i wykształcenia. Faktycznie ludzie są coraz bardziej roszczeniowi…Ale na szacunek każdy z nas powinien własnym zachowaniem zasłużyć. Niestety życie bardzo mnie doświadczyło i niestety spotkałam lekarzy, którzy powinni stracić pozwolenie do wykonywania zawodu…Ale też i spotkałam prawdziwych lekarzy, którzy chcą pomóc i naprawić to co poprzedni schrzanili. Ogólnie uważam, że ludzie teraz mają dostęp do mediów, mają większą świadomość i stąd wynika między innymi ocena lekarzy. Aczkolwiek uważam, że dobry lekarz, powinien dobrze zarobić.

  • Katarzyna Nowak

    Ciekawa wypowiedź. Jestem córka lekarzy. Siostra lekarki. Wokół mnie takie środowisko i mogę powiedzieć,ze ten zawód bez tzw. powołania i empatii do drugiego człowieka jest nie możliwy. Do tego wiedza i zmysł lekarza (którego nie można się wyuczyc) jest niezbędna. Sama również mogę przyznać,ze na opinię tej grupy zawodowej,jak i innych typu nauczyciel,prawnik czy nawet ksiądz wpływa tylko i wylacznie wlasny przyklad i zaangazowanie. Jesli nawet lekarz ma tzw gorszy dzien (bo przeciez jestesmy tylko ludzmi) a potrafi mimo to wyjść z trudnej sytuacji to mogę powiedzieć,ze takie drobne potyczki nie powinny zaburzyć jego ogólnie pozytywnego wizerunku,na który pracował lata. Uważam,ze zarówno pacjent jak i lekarz muszą od siebie coś dac. Co innego nasz system ochrony zdrowia czy dziwny twór o nazwie NFZ,który podcina skrzydła zarówno lekarzom jak i możliwości pacjentom. Dzięki za super wywiad…sądzę,ze byłoby ciekawym pomysłem gdyby obie panie zrobiły wspólny wykład-rozmowę w trakcie wykładu na UE.

  • Świetny artykuł. Od zawsze marzyłam o byciu lekarzem, jednak choroba mi to uniemożliwia.

  • Pingback: 8 pytań o studia lekarskie – Mama i stetoskop()