Czy smoczek szkodzi?

lek. Kasia Woźniak - -

Lifestyle, Mama, Medycyna, Pediatria, Stomatologia

Smoczek. Podawać czy nie? Jeśli tak, to kiedy, jaki i na jak długo? Jeśli nie, to jak poradzić sobie z bardzo silnym odruchem ssania u dziecka, a równocześnie nie zwariować?

Znamy rodziców, którzy uważają, że smoczek jest najlepszym wynalazkiem w historii i nie potrafią sobie wyobrazić pierwszych miesięcy rodzicielstwa bez niego. Znamy też takich, którzy uważają, że podawanie go dziecku powinno być karalne 😉

Jak to wygląda z naszej perspektywy? Zarówno lekarki , jak i dentystki, ale przede wszystkim matek? Zapraszamy do artykułu napisanego przez lek. dent. Martę Bik-Tavares i lek. Katarzynę Woźniak.

Zalety smoczka

1. Uspokaja dziecko… i rodziców

Ssanie smoczka wielu dzieciom pomaga się wyciszyć, gdy płaczą nie z głodu, a z niepokoju lub z niezaspokojonego odruchu ssania. Jeśli smoczek pomaga, to można go bezpiecznie podawać w takich “kryzysowych” sytuacjach. Płacz dziecka nigdy nie jest korzystny, ma na celu zasygnalizowanie, że coś jest nie tak.

Jeśli dziecko jest najedzone, przewinięte i zdrowe, to być może chodzi właśnie o niezaspokojony odruch ssania, który u części niemowląt w pierwszych miesiącach życia jest bardzo silny.

Posiadanie smoczka uspokaja nie tylko dziecko, ale też rodziców, którzy wiedza że w zanadrzu mają taką “tajną broń”, która pomoże przetrwać np. podróż, ciężką noc, czy też pozwoli mamie karmiącej piersią wyjść z domu odświeżyć głowę.

Nie myślimy tu o wyjściu do fryzjera, chociaż to też super opcja, ale o jakimkolwiek wyjściu z domu bez dziecka. Każdemu rodzicowi są czasem potrzebne takie chwile. Obie zgodnie uważamy, że twierdzenie “szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko” jest w 100% prawdą.

Jednocześnie jednak, smoczek nie może zastępować częstego kontaktu z rodzicami, czy być substytutem bliskości. Przytulanie, czułość, głaskanie to wszystko jest bardzo potrzebne, a smoczek nie może być stosowany po to, by to zastąpić. Nie może być też podawany dziecku, gdy jest ono po prostu głodne.

Dlatego jako mamy i lekarze sugerujemy najpierw sprawdzić całą dziecięcą check listę, czyli: przewijanie, jedzenie, odbijanie, przytulanie, kołysanie itd., a smoczek zaproponować dopiero, gdy będziemy już pewni, że wszystkie inne potrzeby dziecka są zaspokojone.

2. Zmniejsza ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej

Według zaleceń Amerykańskiej Akademii Pediatrii ssanie smoczka zapobiega nagłym zgonom niemowląt! Nie wiadomo dlaczego tak się dzieje pewne jest to, że smoczki zmniejszają ryzyko SIDS. Według AAP smoczka należy używać układając dziecko do snu, ale nie można go wkładać na siłę, jeśli dziecko nie chce. Co więcej jeśli w czasie snu smoczek wypadnie dziecku z buzi, to nie trzeba go ponownie wkładać dziecku do ust.

Bardzo ważne jest to, by stosowane smoczki nie miały żadnych łańcuszków, ani tasiemek którymi przyczepia się je czasem do ubrania lub zakłada dziecku na siłę. Każdy taki element jest niebezpieczny, bo stwarza ryzyko uduszenia się.

3. Pomaga wcześniakom i dzieciom z trudnościami w ssaniu

Ssanie smoczka jest też bardzo ważne np. dla wcześniaków, które właśnie na nim uczą się “ssać”. Jest to dla dzieci rodzaj treningu mięśni potrzebnych do ssania piersi lub butelki. Dzieci urodzone przedwcześnie, często nie potrafią ssać od razu po narodzinach i są karmione na inne sposoby, np. przez sondę do żołądka i to właśnie na smoczku uczą się ssać.

4. Jest bezpieczniejszym i zdrowszym substytutem piersi, niż kciuk

Potrzeba ssania u dziecka jest czasem tak ogromna, że kiedy nie ma w pobliżu matczynej piersi, potrafi zacząć ssać co innego – i o ile nie jest to smoczek, to najłatwiej mu sięgnąć po własny kciuk. Z perspektywy rozwoju dziecka to najgorsza opcja do ssania. Dlaczego? Po pierwsze, kciuk jest twardy i niewyprofilowany ortodontycznie – to znaczy, że odkształca podniebienie, dziąsła i zęby. Po drugie, jest najmniej higieniczny. A po trzecie, może nawet najważniejsze, jest najtrudniejszy do kontrolowania. Smoczek podajemy i odstawiamy, wtedy kiedy my, rodzice, uważamy za stosowne. Kciuk dziecko bierze do buzi kiedy chce i jak długo chce. Ani go nie odetniemy, ani nie schowamy 😉

Wady smoczka

1. Może zaburzać laktację

Smoczek może zaburzać laktację i w przypadku niemowlat karmionych piersią warto zaczekać aż do jej unormowania się. Ile trzeba poczekać? Istnieją różne zalecenia i najczęściej wskazują na czas od 2 do 6 tygodni od narodzin dziecka. Tak naprawdę niemożliwe jest wyznaczenie jednej granicy czasu, która będzie dobra dla wszystkich. Dzieci potrzebują różnej ilości czasu by nauczyć się jeść z piersi, a proces stabilizowania się laktacji jest indywidualny dla każdej kobiety. Jest to trudny czas, w którym warto dokładnie obserwować nie tylko dziecko, ale i siebie.

Laktacja nie jest tak prosta i w wielu przypadkach młodej mamie potrzebne jest wsparcie. Czasem wystarczą bliscy, a czasem potrzebna jest wykwalifikowana pomoc w postaci położnej lub doradcy laktacyjnego.

2. Może prowadzić do powstania wad zgryzu

Niekorzystne jest też przedłużone używanie smoczka (do 2-3 roku życia). Ssanie powyżej kilku godzin dziennie, może prowadzić do przykrych dla zdrowia i rozwoju dziecka konsekwencji.

Jednymi z głównych są zaburzenia zgryzu (zgryz otwarty, zwężenie szczęki i pogłębienie tyłozgryzu), które niestety będą w przyszłości wymagały interwencji ortodonty.

Innym stomatologicznym skutkiem jest zwiększone ryzyko próchnicy, szczególnie, gdy praktykowane jest (na szczęście coraz rzadziej!) zamaczenie smoczka w słodkim napoju.

Długotrwałe podawanie dziecku smoczka może też prowadzić do późniejszych wad wymowy.

Jak stosować smoczek, żeby nie zaszkodzić dziecku?

  • Nie podawać, go przez pierwszych parę tygodni życia dziecka.
  • Sięgać po niego, tylko gdy w naszej ocenie jest to niezbędne, nie stosując go jako “wyciszacz” dziecka.
  • Nie zmuszać dziecka do smoczka.
  • Pamiętać o odpowiedniej higienie smoczka – jego wyparzaniu, myciu i regularnej wymianie.
  • Odstawić smoczek najpóźniej około pierwszych urodzin.

Jaki smoczek wybrać?

Na rynku istnieje ogromny wybór firm produkujących smoczki. Często zdarza się, że naszym dzieciom odpowiadają smoczki tylko jednej marki, dlatego jeśli rodzice chcieliby się wspomóc smoczkiem, ale dziecko nie chce go zaakceptować, warto kupić kilka różnych i je przetestować.

Najważniejsze w wyborze smoczka jest, by spełniał wymogi ortodontyczne. W Polsce takie smoczki mają certyfikat PTO (Polskiego Towarzystwa Ortodontycznego). Dodatkowo ważne jest, aby smoczek był w odpowiednim dla wieku rozmiarze – zwykle występują rozmiary 0-6 i 6-18 miesięcy. Część smoczka przylegająca, powinna mieć dziurki zapewniające przepływ powietrza i być na tyle duża, by nie istniało ryzyko, że dziecko włoży sobie cały smoczek do buzi.

Dodatkowo możemy wybrać materiał z jakiego wykonany jest smoczek: standardowo występują silikonowe i lateksowe. Lateksowe są bardziej miękkie i elastyczne i przypominają dziecku pierś matki. Silikonowe są mniej elastyczne, twardsze i trudniejsze do uszkodzenia, ale lepiej stymulujące mięśnie jamy ustnej. Które są lepsze? Jedne i drugie są dobre, wszystko zależy od potrzeb i możliwości dziecka 🙂

Jakie są sposoby na poradzenie sobie bez smoczka?

To chyba najtrudniejsze pytanie. To zależy od dziecka, jego wieku i rozwoju, oraz od rodziców. Są dzieci, które uspokoi nawet krótkotrwałe podanie piersi czy butelki. Inne będą potrzebowały noszenia, głaskania czy śpiewania.

Nie ma jednego złotego środka w zastępstwie smoczka, ale nie musi to oznaczać, że dziecko będzie uspokajać się tylko przy piersi – warto poszukać swoich sposobów, które rutynowo powtarzane pozwolą dziecku się wyciszyć.

Kiedy jest najlepsza pora na odstawienie smoczka?

Przy prawidłowym rozwoju dziecka, odruch ssania powinien ulec osłabieniu już około 6-7 miesiąca życia, a zaniknąć między 1. a 2. rokiem życia. Najczęściej za wiek, gdy smoczek należy odstawić uważa się okres między 12, a 18 miesiącem życia.

Smoczek należy odstawić, żeby nie utrwalać u dziecka nawyku ssania pustego smoczka. Ssanie pustego smoczka jest parafunkcją, czyli szkodliwym nawykiem, który nieświadomie powtarzany może przyczyniać się do powstawania wad zgryzu.

Jak odstawić smoczek bezboleśnie?

Ważne jest wybranie dobrego momentu na odstawienie. Nie powinien to być okres choroby, pobytu w szpitalu, odstawiania od piersi, wyjazdu jednego z rodziców, rozpoczęcia żłobka itp., czyli taki który już sam w sobie jest dla dziecka trudny.

Jednak z wyborem tego idealnego momentu nie można też długo zwlekać, bo może on nigdy nie nadejść. Gdy dziecko kończy półtora roku to w zdecydowanej większości smoczek towarzyszy mu już jedynie z przyzwyczajenia i nie warto dłużej utrwalać nawyku ssania pustego smoczka.

W zależności od wieku dziecka są różne sposoby na odstawienie smoczka. Starszym dzieciom od około roku warto próbować tłumaczyć dlaczego to robimy. Można opowiadać różne historie, o tym że smoczek jest teraz potrzebny małemu dzidziusiowi, który urodził się u sąsiadów, o tym że zabrały go wróżki, a w zamian przyniosły dziecku prezent itp. Opowieść trzeba dostosować do wieku dziecka, jego zainteresowań i ulubionych bajek. Już przed momentem odstawienia warto dziecko na to przygotowywać pokazując książeczki o “pożegnianiu” ze smoczkiem czy starsze dzieci, które ze smoczków nie korzystają.

Jeśli smoczek był używany głównie podczas zasypiania to warto go czymś zastąpić np. przytulanką, która od tej pory będzie towarzyszyć dziecku podczas zasypiania.

W przypadku młodszych dzieci tłumaczenie może nie dać efektów, ale też warto to robić. Czasem można być zaskoczonym jak dużo taki kilkumiesięczny maluch rozumie. Zamiast ssania smoczka uspokajające dla malucha będzie głaskanie, przytulanie, a na noc wieczorne rytuały przed snem (kolacja, kąpiel, wspólne czytanie bajek, przytulanie na dobranoc).

Jeśli smoczek był stałym towarzyszem dziecka to nie można się dziwić jego rozpaczy po odebraniu mu go. Dziecko potrzebuje czasu żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Rolą rodzica jest jednak w pewnym wieku dziecka powiedzenie stop i spokojna, ale konsekwentna pomoc dziecku w radzeniu sobie z nową sytuacją.

Wiem, że to czasem trudne, ale najważniejsze jest zachowanie spokoju. Spokojni rodzice, to spokojne dziecko.

Jak wyglądało to u naszych dzieci?

Kasia Woźniak, czyli Mama i stetoskop

Mimo, że mam dwójkę dzieci, to nasza przygoda ze smoczkiem zarówno u Antka, jak i u Henia była niemal jednakowa. Zaczęłam próbować podawać smoczek dosyć wcześnie. Z perspektywy czasu nie wiem, czy nie za wcześnie. Chłopcy mieli wtedy około 2 lub 3 tygodnie. Za pierwszym razem było to podyktowane moim szybkim powrotem na studia (Antek miał wtedy 2 i pół tygodnia). Smoczek był wtedy w domu na tzw. ”czarną godzinę”, gdyby w czasie gdy jestem poza domem, mimo tego że dostał jedzenie z butelki (karmiłam piersią i odciągałam pokarm na każdy dzień) nadal “szukał” czegoś do ssania. Jednak Antoś okazał się być dosyć prostym w obsłudze maluchem, który gdy miał pełny brzuch to był zadowolony. Smoczek dostał zaledwie kilka razy, gdy mnie nie było i kilka razy w samochodzie podczas podróży, ale zwykle kończyło się to dziwnymi minami i próbą wypchnięcia go językiem tak szybko jak to możliwe. On smoczka po prostu nie lubił. Był małym łasuchem i chyba drażniło go to, że ma w buzi coś, czego nie może zjeść.

Nauczona doświadczeniem przy Antku, gdy dwa lata później urodził się Henio, nie miałam zbyt wielkich nadziei, że się ze smoczkiem zaprzyjaźni. Próbowałam go podać może kilkanaście razy, ale bardzo szybko zrezygnowałam. Henio również nie reagował na niego zbyt entuzjastycznie.

Myślę, że nasza krótka i słaba znajomość ze smoczkiem była podyktowana dwoma kwestiami. Po pierwsze trafiły mi się dwa dość przyjaźnie nastawione osobniki, które poza pełnym brzuchem i czystym pampersem, wiele do szczęścia nie potrzebowały. Po drugie sama nigdy nie byłam entuzjastycznie nastawiona do smoczków. W domu gdzie się wychowałam ze smoczków się nie korzystało. Nie korzystałam z nich ani ja, ani trójka mojego młodszego rodzeństwa, przez co gdy sama zostałam mamą, to nie widziałam potrzeby ich stosowania.

Próbowałam zaproponować chłopcom smoczek, ale ich brak zainteresowania tym gadżetem zdecydowanie mnie wtedy ucieszył. Wiedziałam, że przynajmniej nie będzie kłopotu z odstawieniem go. Za to w pewnym okresie czasu to ja się tym “smoczkiem” stałam i karmiąc piersią, a w zasadzie robiąc za smoczek, spędziłam wiele godzin, ale to już osobna opowieść.

PS. To właśnie robiąc za “smoczek”, założyłam konto na Instagramie i tak zaczęła się moja internetowa przygoda. Co innego miałam robić, spędzając czasem nawet kilka godzin dziennie na karmieniu? 😉

Antek i Henio. Jedno z nielicznych zdjęć ze smoczkiem w rodzinnym albumie

Marta Bik-Tavares, czyli ma_ma.dentystka

Jeszcze przed narodzinami mojego synka przeczytałam wszystkie możliwe artykuły i porady na temat prawidłowej laktacji i ewentualnego wprowadzania smoczka. Karmienie piersią było moim absolutnym priorytetem, a nafaszerowana wiedzą z ortodoncji o szkodliwości smoczka, liczyłam że uda mi się obyć bez niego.

Alek od samego początku pięknie ssał, wszystkie moje obawy przeminęły, ale równocześnie musiałam być na każde jego zawołanie w dzień i w nocy. Myślę, że niejedna mama to zna. Po pierwszym miesiącu w nowej roli chodziłam lekko sfrustrowana, że nawet prysznic muszę brać w ekspresowym tempie, bo a nuż moje maleństwo się obudzi i bez mojego obowiązkowego uspokajacza młody tata nie da sobie rady.

Wtedy moja mama, ze swoim pięciokrotnym rodzicielskim doświadczeniem, powiedziała mi “podaj mu smoczek, zobaczysz i tak zawsze jak będzie miał wybór, to wybierze pierś, a Ty chociaż na chwilę będziesz miała spokój”. Długo się wzbraniałam, że może jednak nie będę podawać, ale w końcu w 5 tyg. podałam Alkowi smoczek po raz pierwszy.

Na początku w ogóle mu się to nie podobało, ale w końcu, gdy udało nam się dobrać odpowiedni dla niego smoczek, załapał i w chwilach kryzysowych chętnie z niego korzystał.

Kiedy Alek dostawał smoczek? Przede wszystkim kiedy mnie nie było w pobliżu, także w samochodzie czy w samolocie. Starałam się, żeby korzystał z niego tylko wtedy, gdy było to niezbędne, a nie jako stały element dnia.

Mój synek korzystał ze smoczka stosunkowo krótko – wykorzystałam swoją wiedzę, o zanikaniu tak silnej potrzeby ssania w okolicy 7 miesiąca życia i wtedy smoczek zaczęłam odstawiać. Najpierw przestałam podawać w dzień, później w nocy. Zrobiliśmy to w sposób całkowicie bezbolesny, zarówno dla dziecka, jak i dla mamy. Po prostu było tyle innych atrakcji i sposobów na uspokojenie, że Alek o smoczku zapomniał.

Kiedy mój synek poszedł do żłobka, miał niecały rok i był jedynym dzieckiem, które nie dostało w przedszkolnej wyprawce smoka 🙂

Marta z synkiem Alkiem

Jakie są Wasze doświadczenia ze smoczkiem? Należycie do grona osób sceptycznie do niego nastawionych (jeśli tak, to po tym artykule pewnie zmienicie zdanie), czy nie wyobrażacie sobie macierzyństwa bez tego “pomocnika”?

Artykuł powstał we współpracy z lek. dent. Martą Bik-Tavares, której serdecznie dziękuję za pomoc w drugim naszym współnym wpisie. Nasz pierwszy współny artykuł, o tym jak nam szkodzi coś słodkiego, możecie przeczytać tutaj.

lek. Kasia Woźniak

Lekarz i młoda mama dwóch chłopców. Ciągle w biegu i z kubkiem kawy w ręce, szukająca życiowej równowagi pomiędzy tym co ważne i ważniejsze.

Poprzedni wpisSekrety ospy wietrznej, o których nie powie Ci sąsiadka
Następny wpisCzy warto iść na studia lekarskie?